...
Nie zdążyłam się obejrzeć, a już wjeżdżaliśmy przez bramę do potężnego Wysokoża. Pierwszy raz widziałam tak gwarne miejsce. Kurz unosił się wysoko nad głowami. To mi wyglądało na targowisko. Dzieci biegały pomiędzy zbitymi ze zwykłych desek stołami, na których leżały najróżniejsze towary, zaczynając od warzyw kończąc na biżuterii.
- Witaj w naszym pięknym mieście - Felix zeskoczył z Halli i ustaliśmy na chwilę. - Na razie nie mamy czasu, gdyż pilnie wyczekuje cię król, ale, kiedy tylko nadarzy się okazja, to oprowadzę cię po okolicy.
- Dobrze, już się nie mogę doczekać - A tak serio, to nie wiem czy mam się śmiać, czy płakać. No kurde, ilu osobom zdarza się takie coś? I najważniejsze, co będzie jak się rodzice dowiedzą? Chyba obydwoje padną na zawał. A może ja się czegoś naćpałam? To, by wszystko wyjaśniało. A walić to, "co ma być, to będzie"…
- Chodźmy, zaprowadzę cię do sali tronowej, a sam pójdę do koszar, aby wysłać paru gwardzistów do twojego świata - uśmiechnął się szeroko, po czym ruszyliśmy w stronę kolejnej mniej masywnej bramy. Prowadzącej chyba na dwór królewski.
- A czy jest tu ktoś jeszcze, no wiesz, z mojego świata? - dziwnie się poczułam, mówiąc o "moim świecie".
- Tak, jest jedna osoba. To Leon, później was ze sobą zapoznam.
- Jak długo już tu jest?
- Około dziesięciu lat, został przeniesiony jak miał 9 wiosen. Nigdy nie stawiał oporu, aby tu zostać, wręcz przeciwnie. Bał się, że wróci do swojej rodziny. No, ale o tym porozmawiamy później - uśmiech nie schodził mu z twarzy.
Felix wydawał się czerpać z każdej sekundy życia, jak najwięcej szczęścia. Jest dosyć młody, na moje oko 23 lata. Jego włosy są koloru bardzo jasnego blondu, sięgające do ramion z jednym cienkim warkoczykiem, po prawej stronie. Szafirowe oczy połyskują na słońcu, a jasna skóra, jest nieskalana żadną blizną i niedoskonałością. Ale z tego co zauważyłam na targowisku każdy elf ma tak doskonałą i delikatną skórę.
-Felixie, czy Alistair też jest elfem?
-Ależ nie, on jest rasy ludzkiej. A czemu pytasz? - popatrzył na mnie badawczo.
-Tak, po prostu, z ciekawości - speszyłam się trochę i zaraz odwróciłam wzrok udając, że się rozglądam.
-O, już jesteśmy - wskazał na pięknie zdobione drzwi. - Dalej pójdziesz już sama - podał mi rękę abym zeszła. Zawahałam się, ale po chwili z pomocą Felixa, zeskoczyłam ze zwierzęcia.
-Ale ja nie wiem , co mam mówić i jak się zachować! - wpadłam w panikę.
-Spokojnie. Wejdź i idź przed siebie. Król ci wszystko wyjaśni. Ja już muszę iść, później do ciebie dołączę - odwrócił się i zniknął za najbliższym zakrętem.
Czułam się jakby całe zło tego świata, miało zaraz we mnie jebnąć. Teraz jedynie mogę sobie zadać pytanie: "Dlaczego ja?". Dobra, Cleo weź się w garść i idź tam. Podeszłam do zdobionych drzwi i je otworzyłam. Przed sobą zobaczyłam ogromną salę. Na ścianach znajdowały się przepiękne obrazy, które przedstawiały zwierzęta. Po obu stronach stali gwardziści w zbrojach i z ostrymi mieczami. No zajebiście, to o ucieczce mogę sobie pomarzyć. Na samym końcu sali dostrzegłam króla, który siedział na ogromnym i przepięknie zdobionym tronie. Po jego prawicy stał blady jak ściana, wysoki mężczyzna. Już z daleka było widać jego krwistoczerwone oczy i długie, związane w warkocz włosy, które sięgały mu do pasa. Nie wyglądał ani jak człowiek ani elf, chociaż tutaj mogę się wszystkiego spodziewać.
-Ty pewnie jesteś tą, która otworzyła portal - podskoczyłam po usłyszeniu tych słów.-Podejdź do mnie bliżej, proszę - nagle zrobiło mi się nie dobrze, tak samo jak wtedy kiedy mama wraca z wywiadówki. Nie wiem co mam powiedzieć, bo jak palne jakieś głupstwo to od razu pewnie mnie na ścięcie skażą... No to pięknie. Przynajmniej wiem na czym stoję. Hemm, za pewne w bagnie po pas
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz